Strona Szachowa Groszka

← Back to all news

Partia nr 1


Grochowalski Paweł (2062) – Popchev Milko (2476) [A56]
Portofino CUP, Włocławek 26.09.2009


Arcymistrza Milko Popcheva poznałem na turnieju w Czechach – Stare Mesto open 2009. To niezwykle sympatyczny i towarzyski bułgarski szachista, mieszkający zresztą na stałe w Belgradzie. Podczas wieczornych degustacji oryginalnej czeskiej pięćdziesięcio-dwu procentowej śliwowicy, popijanej Pilznerem z chęcią opowiadał o swych szachowych przygodach. Jeśli ktoś chciałby poznać szczegółową listę osiągnięć tego zawodnika, to odsyłam na strony Wikipedii, gdzie jest to wspaniale przedstawione. Tak więc dowiedziałem się, że z słynnym Veselinem Topalovem ma dotychczasowy rezultat 2:2 (jak mówi dzisiejsza młodzież – pełen szacun!). Grał z reprezentacją swego kraju na dwóch olimpiadach – Manila 1992 oraz Elista 1998, przy czym na filipińskiej ziemi miał niepowtarzalną okazję zdobyć złoty medal na swojej szachownicy. Niestety nie udało mu się wygrać z chorwackim arcymistrzem Ognjenem Cvitanem w przedostatniej rundzie i uplasował się na „najgorszym” możliwym czwartym miejscu. Milko grał w Polsce w latach 80-tych ubiegłego wieku, w naszych najbardziej prestiżowych krajowych kołówkach. W 86’ w Nałęczowie oraz w 87’ w memoriale Rubinsteina w Polanicy Zdroju. Bardzo ciepło wspomina te imprezy i pobyt w naszym kraju. Bez zastanowienia wymienia swoich polskich przyjaciół, mistrzów międzynarodowych Artura Sygulskiego oraz Romana Tomaszewskiego, których bardzo ceni do dziś. Właśnie z powodu miłego przyjęcia w polskich turniejach, z chęcią przyjął moje zaproszenie na kameralny open Portofino Cup do Włocławka.
Gdy skojarzono nas w piątej rundzie turnieju bardzo ucieszyłem się, że zagram z tak znamienitym arcymistrzem. Entuzjazm nieco mi przeszedł, gdy przygotowując się do partii obejrzałem poniższy pojedynek.

Nestorovic,N (2422) - Popchev,M (2410) [B06]
Stara Pazova 25.07.2008
1.e4 g6 2.d4 Gg7 3.Sc3 Sc6 4.Ge3 d5!? Mały szok! 5.Sf3 dxe4 6.Sxe4 Sh6!? Oryginalne podejście do wyprowadzania figur. 7.d5 Sb4 8.Hd2 Wiszą dwie figury, ale gramy dalej. 8…a5 9.a3 Hxd5 10.axb4 Hxe4 11.Gd3 He6 12.0–0–0 Wygląda na to, że czarne są gotowe do poddania partii. Wisi figura na h6, którą nie można odejść ze względu na Gb5+ z masakrą. Milko kontynuuje jednak swoje twórcze arcydziełko. 12…0–0! 13.Gxh6 axb4 14.He3 Gc3!! Wyobrażam sobie co czuł grający białymi… 15.bxc3 bxc3 16.Ga6 Hxe3+ 17.Gxe3 Wxa6 18.Kb1 Gh3!! Takie ruchy odzierają ze złudzeń – białe są skończone. 19.Sd4 Wb6+ 20.Sb3 Wxb3+ 21.cxb3 Gf5+ 22.Kc1 Wa8 0–1

Tak więc przed walką z arcymistrzem doznałem uczucia podobnego do pobytu w celi kaesowej gdzie przed egzekucją, która ma niechybnie nastąpić, aktu łaski jakoś nikt nie przesyła. A jednak życie przynosi czasem niespodzianki…

1.d4 Sf6 2.c4 c5 3.d5 Se4 Pierwsze zaskoczenie, choć to typowy ruch charakteryzujący styl Milko Popcheva i jego traktowanie debiutu. W otwarciach Bułgar często grywa niestandardowo i szybko schodzi z utartych ścieżek teoretycznych wariantów. Mój stary łódzki znajomy Witek Balcerowski mawiał w takich sytuacjach – „właśnie biorą cię na cienki drucik”. 4.Sd2 Ha5 5.Hc2 Sd6 6.e4 g6 Oryginalna idea debiutowa czarnych, związana jest z podrywem silnego centrum białych pionków i umieszczeniem dziwacznie dotychczas skaczącego skoczka na polu d4. 7.Se2 Gg7 8.Sc3 Cóż, białe także starają się być oryginalne i zmieniły typowe trasy swych koników. Zazwyczaj skoczek z g1 poprzez pole f3 trafia na d2, zaś ten z b1 idzie na pole c3. W naszej partii zamieniły się jednak rolami. 8…0–0 9.Ge2 f5 10.0–0 Grając roszadę trzeba było najpierw policzyć wariant 10…Gc3 11.bc3 fe4 12.Se4 Se4 13.He4 Hc3 i teraz nie wolno grać 14.He7 Ha1 15.Gh6 ponieważ jest proste 15…Hf6 i czarne wygrywają. Po tych przemyśleniach zacząłem trochę się martwić i nie byłem pewien czy mogę grać 10.0-0. Na szczęście doszedłem do słusznego wniosku, że nie muszę oddawać wieży i wystarczy zagrać 14.Wb1 z opanowaniem diagonali a1-h8, co musiałoby dać decydującą przewagę dla białych. 10…Sa6 11.a3 fxe4 12.Scxe4 Sf5 13.Sf3 e5 Rozpoczyna się konkretna walka o punkt d4. Jeśli czarne wzmocnią ten przyczółek i dadzą kolejną podporę dla swego skoczka, to myślę że białe zaczną mieć poważne problemy. 14.dxe6 dxe6 15.Gf4 Sd4 16.Sxd4 Wxf4 Po 16…Gd4 17.Gd6 białe utrzymują pewną stałą przewagę. 17.Sb5 Gd7 18.Wad1 Gc6 19.Sg5 Teraz poczułem się komfortowo i zrozumiałem, że to ja nadaję ton w grze. Czarne nie mogą brać na b5 skoczka ponieważ zginąłby ich pion na c5, nie ma również ruchu wieży na e8 ze względu na konsumpcje pionka a7, natomiast po 19…Wf6 zagram 20.Gg4 z dalszym naciskiem na słabego pionka e6. 19…Gh6 Przyznaję się, że tego posunięcia w ogóle nie brałem pod uwagę. Co więcej uległem teraz sile arcymistrzowskiej telepatycznej perswazji i nie wziąłem pionka na e6 widząc jedynie, że po 20.Sxe6 We4 nie mogę grać 21.Sc5 z powodu 21…Sc5 22.b4 i 22…Ha4, który zapewniłby wygraną czarnych. Niestety byłem tak zdziwiony ostatnim ruchem mojego przeciwnika, że nie wpadłem już na proste 21.Wd6 We5 (jeśli 21...We8 to 22.Wxc6 – właśnie tego banalnego uderzenia nie widziałem. Okazuje się, że wieża czarnych nie jest bezpieczna na polu e4.) 22.f4 z decydującym atakiem. Cóż, zamiast tego efektywnego wariantu zagrałem dużo słabsze odejście skoczkiem na bandę. 20.Sh3 Wh4 Ucieszyłem się gdy Popchev zagrał ten ruch. Naprawdę nie miałem konkretnych pomysłów i nie wiedziałem jak będę kontynuował walkę po 20…Wf6. Po posunięciu w partii niemal natychmiast przyszedł mi do głowy pomysł oddania dwóch lekkich figur za wieżę.


21.g3! Wxh3 22.Gg4 Wh5 23.Gxh5 gxh5 24.He2 Problem czarnych to osamotniony nieco król i słabe figury, które stanowczo utknęły na hetmańskim skrzydle. Biały skoczek na b5 skutecznie paraliżuje możliwości poluzowania więzów i włączenia znacznych sił czarnych do gry. Oczywiście nie można bić skoczka ze względu na wtrącenie 25.He6 z natychmiastową wygraną. Idąc na cały ten wariant nieco intuicyjnie doszedłem do wniosku, że w takiej pozycji białym nie może być źle. 24…Sc7? To już poważny błąd w i tak nie przyjemnej pozycji. Teraz partia błyskawicznie się kończy. Po podpisaniu blankietów mój przeciwnik powiedział mi, że brał pod uwagę ruch 24…We8, który jednak słusznie natychmiast odrzucił z powodu 25.Sd6 z wygraną. Jedyną drogą pozwalającą na kontynuowanie gry było 24…e5, lecz po 25.He5 We8 26.Hh5 Gg7 27.Sa7 Hc7 28.Sc6 Hc6 29.Wfe1 białe mają dużo lepszą, zapewne wygraną pozycję. 25.Sxc7 Hxc7 26.Hxe6+ Kg7 Oczywiście wyniku nie zmieniało, choć zapewne lepsze było 26…Hf7. Teraz nastąpił już ostatni ruch w partii 27.Wd6 W tym momencie bułgarski arcymistrz widząc, że po 27…Gg5 28.He5+ przy dowolnej odpowiedzi dalsze straty materialne są nie do uniknięcia, np. 28…Kf7 to 29.Wf6+ z wzięciem hetmana, poddał patię.1–0


Historyczna dla mnie chwila. W tej partii więcej posunięć nie będzie i za moment nastąpi "akt ogrzania dłoni". Moje pierwsze zwycięstwo z arcymistrzem w partii szachów klasycznych.


Październik 2009